your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

TONGARIRO RELEASING: Zabiłem moją matkę / J'ai tue ma mere

Kiedy w 2009 roku Xavier Dolan przyjechał na festiwal filmowy do Cannes, aby w sekcji Director's Fortnight zaprezentować swój debiutancki film „J'ai tue ma mere”, nie mógł nawet marzyć, że projekcja zakończy się kilkuminutową owacją na stojąco. Ten nie posiadający wykształcenia kinematograficznego 20-letni reżyser, aktor i scenarzysta zdobył wtedy trzy nagrody (Prix Regards Jeune, Nagroda CICAE, Nagroda SACD) i olbrzymią popularność za film o trudnych relacjach 16-letniego Huberta i jego matki.

Filmów o dojrzewających nastolatkach i ich trudnych kontaktach z rodzicami powstało już wiele. Fakt ten automatycznie budzi pytanie o wartość filmu Dolana dostrzeżoną przez krytyków i widownię. Może przyznane nagrody są wyłącznie wyrazem sympatii dla debiutanta z odległej Kanady, który prezentuje we Francji film w języku francuskim naszpikowany licznymi odniesieniami do kultury francuskiej (m.in. Guy de Maupassant, Jean Coctenau, Alfred de Musset, Antonin Artaud, Artur Rimbaud). Może wartość dzieła polega na umiejętnym manipulowaniu kliszami popkulturowej myśli i estetyki.

Największą siłą filmu jest sposób ukazania relacji między Hubertem i jego matką. Ich uczucia oscylują między skrajnymi położeniami – między spokojem a histerią, od wzajemnej miłości do nienawiści. Ta częsta huśtawka nastrojów przewija się przez większość filmu i jest bardzo realistyczna. Nie ogląda się tego przyjemnie zwłaszcza, jeśli samemu nie ma się podobnych doświadczeń. Warto pamiętać, że koncepcja teatru okrucieństwa Arnauda obejmowała chaos, zniekształcenie i stłumienie. Celem było stworzenie obrazu nierzeczywistości jako alternatywy dla „jedynej rzeczywistości”.

Dolan przedstawia to w sposób niezwykle subtelny. Nie opowiada o uczuciach, raczej mówi uczuciami ukazanymi przede wszystkim z perspektywy głównego protagonisty. Odcina się wyraźnie od disnejowskiego obrazu rodem z popularnych młodzieżowych seriali. Już sam fakt zastosowania języka francuskiego oddala go od mainstreamu. Poza tym żadna z postaci nie jest jednoznacznie dobra ani zła. Ich konstrukcja psychologiczna jest złożona, a zachowania nieprzewidywalne.

Dopełnieniem jest zaakcentowanie socjologicznego podłoża ich zachowań. To właśnie społeczeństwo wywiera niezauważalny, ale bardzo silny nacisk na łączenie się kobiety i mężczyzny w parę, a potem prokreowanie dzieci. Człowiek poddany takiemu naciskowi nie spostrzega, że nie każdy jest stworzony do bycia matką lub ojcem. Nie każdy posiada umiejętność wypowiedzi umożliwiającej nawiązanie trwałych więzi z drugą osobą. Nie każdy potrafi spostrzec, że wzorce sugerujące stworzenie wspólnoty przez uczestnictwo we wspólnych codziennych czynnościach (wspólne posiłki, zakupy etc) są iluzoryczne. Czy wobec tego role społeczne są identyczne z rolami przypisywanymi przez życie?

Reżyser ukazuje na ekranie trzy różne rzeczywistości. We wszystkich dominują bliskie ujęcia kamery i skupienie na szczegółach wyjętych z szerszego kontekstu.. Postacie Huberta i matki ukazywane są zawsze obok siebie, nigdy naprzeciwko. Podkreśla to brak kontaktu wzrokowego obu głównych protagonistów.

Pierwszą z rzeczywistości jest świat otaczający, najbardziej realny i namacalny. Tutaj duże znaczenie ma gra świateł i kolorów. Dom Huberta i jego matki jest kiczowaty, pełen bibelotów i obrazów zwierząt (motyle, ptaki, drapieżne koty), zawsze słabo oświetlony mdłym żółtobrązowym światłem. Sprawia drobnomieszczańskie i klaustrofobiczne wrażenie. Jego przeciwieństwem jest dom Antoine'a (geja - chłopaka Huberta) – nowoczesny, jasno oświetlony białym światłem, pozostawia atrakcyjne wrażenie komfortu i luksusu. Odmiennie wygląda dom Julie (nauczycielki Huberta) – bardzo naturalny w swoich odcieniach niebieskiego, wywołujący skojarzenia ze spokojem.

Drugą rzeczywistością jest ta istniejąca w marzeniach bohaterów. Jej nierealność akcentowana jest zestawieniem ze światem realnym (scena stłuczenia zastawy stołowej, po której na ekranie widać niestłuczona tę samą zastawę), stosowaniem slow-motion (scena pościgu Huberta za ubraną w suknię ślubną matką), zastosowaniem czarnego obramowania obrazu lub zamglonej perspektywy oraz zastosowanie spokojnego podkładu dźwiękowego.

Trzecia rzeczywistość przedstawiona jest w czarno-białych barwach. Stanowi ona najdokładniejszy zapis myśli i emocji Huberta utrwalony na nieruchomej kamerze wideo. Zwraca uwagę fakt, że mimo zastosowania takiej techniki istnieją tutaj zbliżenia, których zadaniem jest przybliżenie do głównego bohatera. To jakby spowiedź mówiona do kamery.

Jednak wyodrębnienie osobnych rzeczywistości oraz żonglerka grą świateł i kolorów ulega parokrotnie załamaniu. Dom Antoine'a widziany po raz ostatni oświetla żółtobrązowe światło. Podobnie ostatnie ujęcie Huberta i jego matki będące sceną pojednania, mimo swojej realności przypomina ujęcia ze świata marzeń. Czy jest to powielenie jakiejś kalki popkultury, czy może świadome przełamanie popkulturowej kliszy?

Taki sposób filmowania podkreśla wyszukaną formę filmu. Zdjęcia należą do jego silnych stron i są świetnie zmontowane. Dobrze dobrany podkład muzyczny składa się głównie z dźwięków spokojnych przyjmujących okresowo dynamiczne i niepokojące zabarwienie wykonywanych przez zespół Surface of Atlantic.

Można zarzucić reżyserowi niedopracowanie niektórych wątków, zwłaszcza w drugiej połowie filmu. Nie wpływa to jednak w sposób istotny na spójność dzieła. Należy pamiętać, że scenariusz oparty był na opowiadaniu napisanym przez 16-letniego Dolana, napisany był w czasie zaledwie trzech dni i zawierał elementy autobiograficzne. Poza tym jest on świetnie zagrany, a kreacje samego Dolana w roli Huberta i Anne Dorval w roli matki na długo pozostają w pamięci.

Tytuł filmu sugeruje krwawy thriller, horror lub sztampowy kryminał. Zamiast tego widz otrzymuje subtelną opowieść o dwojgu ludzi, którzy nie potrafią udźwignąć narzuconych im ról matki i syna. Może czeka ich bolesne dojrzewanie do wzajemnej rozłąki. Według słów reżysera alternatywny tytuł brzmiał „Zabiłam mojego syna”. Oba te tytuły mają wyraźne znaczenie symboliczne. Słowo „zabicie” kojarzy się z nożem. Nóż może mieć jednak wiele zastosowań. Czy może być użyty do przecięcia pępowiny między matką a synem?

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook